Właśnie na taką pogodę wymyślono trenażery. Wietrznie i deszczowo. Typowo jesiennie, dlatego tak krótko. Gdzieś nawet skręciłem z utartego szlaku, ale to nie była dobra decyzja. Asfalt się kończył, później płyty, dalej ubity piach a jeszcze dalej...wjechałem na pole młodego rzepaku jakiegoś Niemca. Na szczęście nikogo nie było i jechałem "na azymut" - do kolejnej asfaltowej drogi.
Ładne słońce wyciągnęło mnie na dwór. Wiatr nadal był silny, ale dało się jechać. A dzień po orkanie (kiedy w głębi kraju była masakra pogodowa) niebo nad Szczecinem wyglądało tak:
Niby ciepło i spokojnie, ale było 3st i zachodnie wietrzycho.
No i tak sobie jadę do tego Locknitz walcząc z wiatrem i czekając tylko na zmianę kierunku na domowy, gdy... w szczerym polu, na wygwizdowie łapię gumę! (ok. 20km od domu). Ha, ha to już chyba ostatnia guma w tym roku (zyżyłem już 2 pudełka łatek). Napiszę tylko, że 30min próbowałem znaleźć dziurę, 10min pompowałem, nic z tego nie wyszło. Jechać na flaku się nie dało, prowadziłem godzinę rower wydzwaniając ciągle do żonki. Czekałem na Nią 25min, siedząc skulony w wiacie przystankowej w Rammin. Z silnymi dreszczami, bez czucia na twarzy, w rękach... Od przebicia do przybycia pomocy (już po zmroku) minęły prawie 2h... i dlatego od teraz bezwzglęnie będę zabierał zapas.
To była lekko szalona decyzja aby dzisiaj jechać rowerem do pracy. Zdążyłem przed najsilniejszym uderzeniem zapowiadanego huraganu (ale łatwo nie było).
Wczoraj mocno zmarzły mi kolana, więc nabyłem "Knee Warmers" z D... Tym sposobem mój ubiór na 0 st. urósł do 22 części (bez okularów i zawartości kieszeni, z kaskiem i butami).
Popołudnie zeszło mi na uzbrojeniu "rowera" w zimowe szpeje. Wieczorem pojechałem na krótki test jak chodzi zimowa kaseta z letnim łańcuchem... Wychodzi na to, że przez najbliższe miesiące będę ćwiczył siłę...
Minął miesiąc biegania i jakiegoś eksperymentu z z (nie)jedzeniem...a waga ani drgnie. Tłuszcz 14,4%. Jednak prawdą jest, że dieta jest ważniejsza od ruchu...
Trucht pod rozgwieżdżonym niebem. Tak się w nie wgapiałem, że wypatrzyłem 2 meteory. W tym jeden tak silny, że na chwilę niebo rozbłysło (to chyba już bolid?).
Nie wierzyłem, że termometr pokazuje o 5tej 8st i ubrałem się jak na 0. Gotowałem się z rana przez całe 1,5h. Za to od ronda w Dobrej do Głębokiego z wiatrem - to sobie lekko 4 dychy cisnąłem :)