poranna jazda wer. 1

Piątek, 7 września 2012 · Komentarze(3)
Wiało jak cholera, ale nie padało, a tylko deszcz mnie zniechęci do wyjścia pokręcić.
Pętla podstawowa, bo czekałem co będzie z pogodą. I została tylko godzina.
Lubię się ubrać idealnie pod warunki na zewnątrz, nareszcie te wszystkie rowerowe fatałaszki mam na każdą pogodę.

p.s. czas wymyślony, bo nie wystartowałem licznika.

poranna jazda wer. 3a

Czwartek, 6 września 2012 · Komentarze(6)
no i zaczyna się... jazda z księżycem (i gwiazdami dzisiaj).
Wschód nastaje, kiedy jestem sporo za Blankensee.
Dzisiaj lekko, bo już wysilać się nie muszę. Teraz celem jest utrzymanie wagi i spalanie fastfoodów, które namiętnie pochłaniam.

p.s. ułamał mi się zatrzask, którym naciąga się pasek w sidikach... nowy już do mnie jedzie (koszt 20zł).

100 po dojczach

Niedziela, 2 września 2012 · Komentarze(2)
Kategoria 50-100km, wycieczka
Wykorzystując dobrą pogodę, na szybko zaplanowałem pętelkę i pojechałem ją sprawdzić.
Cel główny: sprawdzić czy szosą da się jechać nad Odrą już od Mescherin (da się)
cel poboczny: poszukiwanie terenów do jazdy dla mojego dyra sportowego (znalezione).

Zjazd z wału drogą z krzywych płyt betonowych (w końcu to tereny zalewowe), ale da się spokojnie przejechać.

Zdjęć niet.
prowiant: bidon wody (najnowsze odkrycie; tak samo się jedzie jak z izotonikami a jest neutralne dla żołądka), banan.

Ciekawe, że gpsies i garmin podają różne przewyższenia. Gpsies jednak zawyża, bo 860m to na pewno nie było.




Choszczeński Maraton Rowerowy „Pętla Drawska” 2012

Sobota, 1 września 2012 · Komentarze(10)
Udział w maratonie wywalczony u mojego dyra sportowego (to były burzliwe rozmowy).
Nie mogłem zawieść.
W ostatnim dniu opłacam uczestnictwo (stówa poszła) i wieczorem "rozgryzam" grupę.
Ze znajomych; Robert i Roman daleko i na nich nie mam co liczyć, ale grupka też nie jest zła bo wytypowana przeze mnie trójka jest mocna (co się później potwierdziło).
Start mocny, bo jacyś niedoświadczeni chcieli chyba pokazać co to nie oni i poszło tempo mocne, ale na pierwszej hopie jedziemy już właściwym składem ;)
Jedziemy ok. 38-40km/h we czwórkę (później w trójkę: M2, M3, M4), łapiemy co jakiś czas grupki i nawet jechaliśmy w 15, ale co z tego jak zmiany dawały 3 osoby...
Nawet nie schodziłem na koniec pociągu, bo widziałem że ogon się po prostu wiezie. Tak robili też koledzy ze składu podstawowego. W końcu na pierwszych większych hopach mocniej szarpię i urywamy wszystkich "ogoniastych".
Jedziemy dalej w trójkę: Dariusz Kaczyński, Paweł Borowiecki i ja.
Na którymś przejeździe kolejowym Darek łapie gumę i odpada. We dwójkę to już ciężej ale doganiamy pociąg w którym jedzie Robert (ok. 3 godzina jazdy). Z niego przeskakuje do nas koleżka i we trójkę dojeżdżamy do końca... (zmiany, zmiany i walka z wiatrem).
Na osobne wspomnienie zasługuje finisz bo w Choszcznie mijając rondo był podjazd (tu zaatakowałem). Na wypłaszczeniu stała policja, rzut oka i widać, że był wypadek, akurat w miejscu gdzie muszę skręcić w lewo (ostatnia prosta do mety). Ryzykuję i wykorzystuję mikro przerwę między samochodami oraz ich niską prędkość i skręcam po czym cisnę ile fabryka mi jeszcze pozwala...

No i się udało...
w kategorii M3s trzecie miejsce :) (za Michałem Dowczyńskim i Markiem Dereszkiewiczem - co było do przewidzenia - jechali razem w grupie) ze stratą do pierwszego... 14 sekund!. Do drugiego 10. :) Ciasno. Aż się Michał wystraszył, że stracił prowadzenie ;)
W generalce... to samo co w M3. Dzisiaj trzydziestolatkowie dali łupnia młodszym i zgarnęli wszystko :).
Open 3/73
M3 3/13 (4ty miał 5min straty - co jeszcze raz pokazuje, jak równa była pierwsza trójka).
oficjalny czas: 4:14:53:80, średnia: 36,25km/h

Gratulacje dla Romka i Roberta, który jechał dzisiaj przeziębiony.
No i dla Magdy - Mistrzyni - masz już chyba pełną szafę pucharów :)

Z wyniku jestem bardzo zadowolony i nawet mój dyro sportowy mnie pochwalił ;)
To był koniec mojego sezonu wyścigowego 2012. Teraz jeżdżę turystycznie.

wyniki: open
organizator: voyager oranizacja b. dobra, świetne oznakowanie trasy, jedzenia b. dużo, szkoda, że nagradzają tylko pierwsze miejsce w open i kategoriach... więc nic nie przywiozłem.

Jedyne zdjęcie na którym jestem (za 282, po lewej 108 Jan Ambroziak - podziw za wytrwałość!):
pętla drawska © James77


ślad trasy (dobre i bardzo dobre asfalty):

poranna jazda wer. 3a

Czwartek, 30 sierpnia 2012 · Komentarze(3)
Szkoda, że nie miałem dzisiaj aparatu bo ścigałem się z sarną, która biegła wzdłóż drogi po pastwisku a ja ją goniłem (43km/h) . Nagle zwolniła, przeskoczyła elektrycznego pastucha... i pognała jak rakieta przed rowerem w krzaki :)

Czuję, że nogi "nabierają mocy" bo przejechałem odcinki testowe na 95% z jednym rekordem.

p.s. Gdzie w naszym pięknym mieście można kupić żele isostara?

poranna jazda wer. 3a - komunikat

Środa, 29 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
15st to całkiem dobra temperatura na jazdę.
Odcinki testowe raczej słabo, ale nogi nie palą...
Najgorsze, że morale na walkę jest niskie i nie jestem pewien jak to się ułoży...

W Blankensee niespodzianka - młode sarny pogoniłem:
koleżanki © James77


Komunikat:
W związku z pozwoleniem mojego dyrektora sportowego na start w Choszcznie mam 2 wolne miejsca w samochodzie na osoborowery. Kto chce jechać to zgłaszać się, decyduje kolejność wpisów (Mateusz wbijaj na listę, transport jest) ;)

p.s. Przehandlowałem Choszczno za Gryfa, więc na wałach będę tylko się przyglądał.

poranna jazda wer. 3a

Wtorek, 28 sierpnia 2012 · Komentarze(3)
Zimny ranek - 10st. Ubrałem się jesiennie, bo to już pora...
Nogi powoli odpoczywają, chociaż jakieś mocniejsze depnięcia i od razu pojawia się pieczenie. Na prostych ok.
Czas "na oko" bo nie naładowałem licznika.
Mój "dyro sportowy" rozpatruje wniosek o pozwolenie na start...
mam czekać ;)

luźna jazda po niemieckich drogach

Niedziela, 26 sierpnia 2012 · Komentarze(3)
Kategoria 100-200km, wycieczka
Kolejna pętla na 100km po Niemczech. Z gwarancją bardzo dobrej nawierzchni i minimalnym ruchem.
Wiatr południowo-zachodni, więc przez pół trasy dosyć silny wmordewind.
Jazda w założeniu luźna i dla przyjemności, więc nie patrzcie na średnią ;)




p.s. został mi jeden bidon 0,5l (wczoraj na trasie zgubiłem drugi) co na taki czas jazdy i pogodę to absolutne minimum (+ banan).