VII Łobeski Maraton Rowerowy 2012

Sobota, 25 sierpnia 2012 · Komentarze(13)
Wyniki: Open 8/47
M3 5/10

Trochę się rozczarowałem wynikami, bo mimo sporego wysiłku nie udało się wyżej zajść. Dzisiaj w M3 była mocna czwórka i nie dałem rady.
Jest zasadnicza różnica między jazdą we dwójkę a piątkę. Zgodnie z oczekiwaniami doszedł nas (mnie i Roberta) na ok 75km Romek z dwoma mocarzami (nr 105 - m3 Michał Dowczyński z jego grupy, oraz nr 90 - m5 Kazimierz Rojek). Prędkość natychmiast skoczyła i dzięki temu uratowaliśmy z Robertem jeszcze parę miejsc...

Zadowolony jestem za to z logistyki (pomimo, że zapomniałem koszulki to Treneiro użyczył mi bluzy) i strategii (sprawdziła się).
Nie dało się dzisiaj szybciej jechać. Robert i ja dawaliśmy z siebie wszystko urywając grupę na samym początku, wskoczyliśmy do Romkowego pociągu... więcej okazji nie było.
Dzięki Robert za jazdę (mimo kontuzji jechałeś mocno) i pogaduchy w samochodzie :)

Dochodzę do wniosku (jakże odkrywczego), że mocna grupa to - wręcz - 70% sukcesu - pozostaje jechać i dawać zmiany.

Gratulacje dla Mateusza, Romka, Adama i Magdy za puchary - byliście dzisiaj niezwyciężeni.

ekipa ze Szczecina © James77


poranna jazda wer. 3a

Piątek, 24 sierpnia 2012 · Komentarze(11)
Musiałem jeszcze spać, bo zobaczyłem na termometrze 18st...
Wbiłem się w krótkie i... po 100 metrach wiedziałem, że ktoś mnie tu oszukuje...
No nic, trasa przejechana. Wschód o 6:03, więc słońce mnie nie rozgrzało.
Miałem dziś nie jechać, ale mój plan treningowy zakłada... brak planu treningowego i całkowity spontan. Przy okazji sprawdziłem koło, które szybko mi zrobili po wczorajszej awarii (gratis :)).

Na maratonach szosowych frekwencja spada...
W Łobzie na dystansie 400km jadą 3 grupy, podczas gdy dystans 270... 2.
Dla kolarzy z niznin to jedyny bliski wyścig z górkami, więc trochę to dziwne.
Jak zwykle rozrzuciło nas po grupach, ale chyba nie jest źle...
Mateusz gr. 3 start 8:42, ja z Robertem (coś czułem, że trafimy na siebie) gr. 5 - 6 min po Mateuszu i Treneiro Romano gr. 7 czyli kolejne 6 min po nas.
Można chyba założyć, że Roman nas dojdzie, a my razem Mateusza i grupka szczecińska będzie finiszować wspólnie. :)

poranna jazda wer. 3a

Czwartek, 23 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
słońce © James77


Ostatni raz w tym tygodniu jechałem.
Jutro odpoczynek i czyszczenie roweru bo od mgły jest oblepiona piaskiem.
Pogoda idealna, w końcu ładne widoki. Trochę ścigania się z sarnami (biegły za mną po polu). Fajowo było.

p.s. pękła mi szprycha - TA szprycha :/

poranna jazda wer. 3a

Środa, 22 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
Znowu mgła killer, chociaż ciepło.
Słońce co raz później wstaje i to już widać...
Jazda w takich warunkach:
poranna jazda we mgle © James77


jest lekko niebezpieczna. Szczególnie jak w ostatnich dwóch tygodniach były wypadki wjechania kierowców w rowerzystów ze skutkiem śmiertelnym...
Dzisiaj czytam coś takiego :pijany kierowca i się zastanawiam czy jazda o tak wczesnej porze i w takich warunkach to nie zbyt duże ryzyko... Często widzę, że kierowcy rano nie spodziewają się rowerzysty, a jeszcze jak szybko jedzie to w ogóle - strzelają karpia... Zgubiłem gdzieś tylne światło, dobrze że jeżdżę na dwóch. Jednak to znowu wydatek...

poranna jazda wer. 3a

Wtorek, 21 sierpnia 2012 · Komentarze(6)
I nadeszło lato... 18st. nareszcie!
o 5:30 to sukces pogodowy. Wbiłem się wkrótkie i pomknąłem do kota w Locknitz.
Czuję, że nogi zmęczone. Muszę do soboty nabrać więcej mocy, bo odcinki testowe poszły bardzo słabo...

Ze spraw technicznych:
wczoraj oddane koło do serwisu (pękła szprycha) o 14, gotowe było na 17. koszt: 17zł. To będzie mój ulubiony serwis :)
W końcu szybki serwis łańcucha i drobna regulacja przerzutki - chodzi lepiej.

poranek na szosie © James77



p.s. widzieliście szosę w sklepie na Mazurskiej?
piękna, szukam sponsora ;)
Bottecchia wer. R620

niedzielna setka

Niedziela, 19 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
Kategoria 50-100km, wycieczka
Szybką setę wzięli: Matteo, Roberto, nopwy kolega Michał i ja

Trasa na szybko przed wyjściem wgrana, nie było juz czasu na finezję, ale jak się okazało, trafiłem z asfaltem idealnie. Poza tym pokazałem chłopakom parę fajnych odcinków - Passewalk - Brussow rządzi ;)

Na początku tempo mocne - nawet dla mnie ;), by dalej już spokojniej. Słońce szybko wysuszyło nam bidony i od Brussow zaczęło być pusto. Dalej na tyle się odwodniliśmy, że na BP w Lubieszynie stanęliśmy na tankowanie.
Stamtąd jak kto chciał rozjechał się w swoją stronę.
Czas netto, z postojami to ok. 4h

Fajna wycieczka, udało się jechać w lesie na odcinkach wietrznych oraz zrobić mini trening wytrzymałościowy.
Senkju :)

ekipa w locie © James77


przystanek w Pasewalk © James77


dawać chłopaki, jeszcze nie koniec ;) © James77




p.s. na początku trasy pękła mi szprycha w tylnym kole, podejrzewam że na wczorajszym bruku ją załatwiłem...

przełaje - j#@&ne

Sobota, 18 sierpnia 2012 · Komentarze(3)
Kategoria 100-200km, wycieczka
Jakoś nie zgadałem sie z kolegami szosowcami na wspólną jazdę. W sumie też nie wiedziałem kiedy wyjadę, rano wyguglałem sobie trasę do Prenzlau i pojechałem...

I no cóż, nie trafiłem tym razem z tak zachwalanym super asfaltem w dojczlandach, bo to były jakieś cholerne przełaje.
W Locnitz od strony Hintersee droga rozkopana - jazda po płytach albo piaskiem
Za Locknitz do Brussow pojechałem sobie fantazyjnie przez Grimme - 7km bruku i płyt.
Prenzlau - rozkopane - dobrze, że gps mnie prowadził.
W Kleptow (Brussow-Prenzlau)koniec drogi (dosłownie!) musiałem się wrócić i jakimiś zabitymi deskami wiochami niemieckimi, które nie widziały asfaltu jechałem brukiem i później żwirem 9km - ale się wybrałem...
Na mapie wszystko pięknie, a droga dla co najmniej kłada, bo na pewno nie dla szosy.

Myślałem (chyba logicznie), że jak wschodnie tereny przygraniczne mają super asfalt to jadąc na zachód może być tak samo. A tu zonk, wiochy jak z XIX wieku, najgorszy bruk a jak już się trafił asfalt to jakości jak w Buku albo Stolcu...

Dobra - koniec narzekania - jakoś dojechałem do celu - zdjęcia na rowerku:
rower w Prenzlau © James77

Trochę bardziej ambitnie niż kot w Locknitz ;)

Zdjęcia tras z męk mych:
bruk do Grimme za Brussow © James77


zamknięta droga Brussow - Prenzlau w Kleptow © James77


objazd Kleptow, Cremzow, Grenz, Ziemkendorf © James77


Ale i tak wioski niemieckie są ładne:
wioska w Niemczech © James77





p.s.1 Narzekałem na opony... a okazało się, ze mam za małe ciśnienie. Wbiłem 9 barów i kółka trzymają jak przyklejone! O ja gupi.

p.s.2. Popełniłem błąd taktyczny i wziąłem tylko jeden bidon. Wracałem mocno odwodniony... to nie było fajne.

p.s.3. Skrót do Krackow z Penkun (przez Battinsthal) zaproponowany przez Arka w celu ominięcia kolejnego bruku sprawdził się. Dzięki :)

poranna jazda wer. 1

Czwartek, 16 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
13st należy uznać za normalne o tej porze dnia i lata ;)
Po wczorajszej miłej kąpieli słonecznej powrót do "mglistej" rzeczywistości.
Jazda spokojna z krótkim depnięciem.

mgła pod Lubieszynem © James77


W Mierzynie ten PeKaeS jak mnie wyprzedził to zwolinił do 30 i tak chwilę jechał, pomyślałem, że czeka na mnie. Dogoniłem go oczywiście, wtedy gość dał ostro po garach rozpędzając nas do 65km/h. Szybciej już nie mogłem - koniec przełożenia, więc za Dołujami odpuściłem. Kierowcy pekaesów mają jednak fantazję ;)

wschód słońca również mglisty, wszędzie było biało:
mglisty poranek © James77

wyścig z Virtual Treneiro

Środa, 15 sierpnia 2012 · Komentarze(9)
Kategoria 50-100km, wycieczka
Przy porannej kawie ułożyłem sobie fajną traskę, wgrałem do garmina, wziąłem aparat i w nowych lajkrach pojechałem się pościgać.

Wiatr wiał z północy więc w dół jechało się szybko i łatwo.
Stanąłem tylko tu:
ukryta siła... © James77


Tereny poniżej drogi B104 a jeszcze lepiej poniżej autostrady A11 (oczywiście niemieckie oznaczenia) są niezwykle malownicze. Mimo że nie ma moich utęsknionych gór to czasem warto podnieść wyżej głowę i spojrzeć dalej, tym bardziej że często są hopki.

Bardzo podoba mi się jazda w takich warunkach:
niemiecka szosa © James77


albo w takich:
prosto do celu © James77


Jak zapewne wszyscy wiedzą, Niemcy stawiają wszędzie gdzie można elektrownie wiatrowe:
wskaźniki wiatru © James77


Z punktu widzenia rowerzysty ma to zaletę, gdyż dokładnie wskazuje kierunek i siłę wiatru...
Dzisiaj wiatraki informowały, że powrót będzie cięższy, cieszyłem się więc póki mogłem szybką jazdą bez wysiłku...

Połykałem tak sobie leżąc na kierownicy i słuchając muzyki kolejne kilometry, aż tu nagle wybiegła mi sarnia rodzinka.
Udało mi się uchwycić młode:
zwierzę na drodze © James77


Drogi były puste i równe, tylko miejscami w mniejszych wioskach był bruk (stąd wpisany 1km terenu). "Zdobyłem" parę nowych wiosek niemieckich (takie mi się podobają, stąd zdjęcia):
wioska w Niemczech © James77


i te (Penkun):
Penkun © James77


Żeby nie było, że tak spokojnie sobie jeżdżę to ustawiłem sobie bata w postaci Virtualnego Treneiro. Na wszystkie me zwolnienia czy chęć zobaczenia czegoś miał tylko jedną odpowiedź: odjazd.
Powrót to była mocna jazda pod wiatr, w Krackow byłem do tyłu 600m, w Grambow go dogoniłem, ale Treneiro użył jakiegoś czita bo się zaktualizował i... skoczył do przodu 800m. No kuwa - myślę - znowu pogoń. Łyk paliwa i poszedł ogień do końca. W Mierzynie (meta) dołożyłem mu przewagi 500m. Przyjechałem "lekko" zmęczony, ale zadowolony z wyniku.



poranna jazda wer. 4

Wtorek, 14 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Teraz ta trasa jest moją ulubioną.
Szczególnie, że za Ladenthin można się rozpędzić do 60 :)
Ukręciłem właśnie tam 63. Już myślałem, że to najszybszy odcinek na trasie, gdy
w Kołbaskowie na rondzie dogoniłem cysternę i aż do Dołuj było na liczniku ponad 65 z max 68. Kadencja 115 (tarcza kompakt)...
...się ukręciłem dzisiaj



Super trasa na szybki wypad. Praktycznie nowe tereny w porównaniu z poprzednimi trasami, sprawia że jest ciekawie. Najfajniesze są wschody słońca, które można ładnie obserwować bo są z boku (jadę w tym czasie na południe). Nawierzchnia b. dobra, fajne hopki, nowe wioski, znikomy ruch... tylko jechać.
trasa na 1:30