piątek - dzień bez samochodu

Piątek, 9 listopada 2012 · Komentarze(2)
Kategoria 0-50km, praca
Do pracy rowerem przez Głębokie i Gubałówkę.
Wjazd do lasu w świetle lampy, wyjazd już o świcie.
Na Głębokim bliskie spotkanie z młodą sarną (ok. 5m).
Rower uje%^$ny do wysokości błotników.
Ja też.


p.s. powrót przez Głębokie w całkowitej ciemności.
MJ872 i nie ma chu#a we wsi

poranna 50tka

Czwartek, 8 listopada 2012 · Komentarze(3)
Miałem chęć pozdrowić dziś kota w Locknitz.
Warunki pogodowe - jak na 5:00 w listopadzie - super: sucho, 8st i tylko wiatr silnie odczuwalny...

Już na początku trasy zaskoczenie: na krajówce zatrzymuje się samochód, ja też i patrzę co się dzieje - okazuje się, że spokojnie idą sobie 2 sarny. Czekamy aż sobie przejdą i jedziemy dalej.

W Locknitz przed nosem zamyka mi się przejazd kolejowy. Przez chwilę myślę, aby go przejechać, ale - kurde - jestem w Niemczech - tu ludzie szanują przepisy i ja też.
Stałem na tyle długo, że zdążyłem z bluzy wyjąć telefon, przymierzyć się i uwiecznić za którymś razem taką fotę:
przejazd w Locknitz © James77


Zestaw zimowy okazał się za gruby. Przyjechałem mokry jak mysz. Powinieniem pojechać w długich gaciach i letnich rękawiczkach.

Jeszcze dygresja o kierowcach: mijam na prostej w Dobrej pajaca, który na mój widok nie raczy wyłączyć świateł drogowych, co skutkuje mroczkami. Na krajówce rozpoznaję kilka stałych ciulów, którzy mnie blisko i szybko wyprzedają...
Wjeżdżam do Niemiec: na wiejskich drogach samochody z przeciwka albo się zatrzymują, albo zjeżdżają z asfaltu abym przejechał. Jak dojeżdża auto do mnie a z przeciwka jedzie inny, to jedzie za mną (nie na kole) i czeka na wolne miejsce. Jak już wyprzedza to w bezpiecznej odległości...
Ale Ameryki nie odkryłem, tu jest normalnie, to u nas jest dzicz.

czirs

p.s. wieczorem bieg: 1:30/3:30x7 (padało)

rollo

Środa, 7 listopada 2012 · Komentarze(3)
Kategoria trenażer
Rano padało i jazda odpadła.
Wieczorem rolki: 30s/20s stanie/siedzenie x10 + kręcenie do godziny.
Pierwsze kręcenie z ogniem w nogach.

poranna 30stka

Wtorek, 6 listopada 2012 · Komentarze(0)
Po dniu odpoczynku wracam kręcić dalej.
Mokro, ale raczej ciepło.
Miałem dziwne odczucie, że ledwo jadę jednak czas okazał się normalny.
Musiał to być zachodni wmordewind.

p.s.1. szybki serwis w łikend: łatanie dętki (powietrze zeszło w nocy), serwis hamulca (czyszczenie i wymiana płynu), czyszczenie napędu i sterów.
Jeszcze pora na zawieszenie, bo zaczynają puszczać uszczelki... znowu olej :/

p.s.2. bieg 7x(1:30/3:30)

szlakiem Orła Bielika

Niedziela, 4 listopada 2012 · Komentarze(1)
Wydaje się, że każda niedziela jest ostatnią na wycieczki w tym sezonie...
Pogoda jeszcze jest znośna, pojechałem więc sprawdzić co takiego niefajnego jest na szlaku Orła Bielika.
Czytałem o zmarnowanych unijnych pieniądzach przy tworzeniu tego szlaku, zniszczonych nawierzchniach przez quady, czy nawet o za stromych podjazdach (teren lekko pagórkowaty)...
Pojechałem... i jestem zadowolony.
Widoki ładne. Droga jak to w lesie; krzywa i miejscami piaszczysta, ale bez problemu przejezdna (na dużej części wysypany jest żwir). Jesienią jeszcze mnóstwo mokrych liści, ale nie zauważyłem w czym może być problem.
Podjazd... jest jeden który może sprawić problem, ale...taki teren, nie dam rady podjechać - pcham rower. W sumie to taki szutrowy podjazd Miodową - bardzo podobny. Przy paru ćwiczeniach nie okazuje się trudny...
Szkoda, że zdjęcia nie wyszły - kamera ustawiona była na tryb nocny i cały materiał wyszedł prześwietlony.

Przejechałem szlak do końca i z powrotem - zamieniając sobie zjazdy na podjazdy. Tak dla zabawy...

A dlaczego szlak Orła Bielika? Ponoć można tam go spotkać. Mnie się nie udało, ale ja bardziej patrzę pod koła niż dookoła. Brakowało mi na wjeździe tablicy informacyjnej jak ten ptak wygląda, są za to miejsca postojowe.

Zdjęcie z blogu Siadła Górnego, teraz jest bardzo podobnie, tylko więcej liści.
szlak Orła Bielika © James77




p.s.I: wieczorem bieg 7x1/4
p.s.II: waga i skład ciała bez zmian.

rollo i akrobacje

Sobota, 3 listopada 2012 · Komentarze(3)
Kategoria trenażer, bieganie
Pierwszy serwis rolek - wymiana wszystkich łożysk - tak mi terkotało, jakby ktoś udarem w ścianę napierniczał.
Teraz słychać szum kół i cichy szelest łańcucha.

Godzina jazdy z elementami akrobacji - jazda z jedną ręką na kierownicy, popijanie z bidonu, wolna jazda na pograniczu stójki i hit - jazda na stojąco :)
Nie jest to takie trudne jak myślałem - jednak na nogach spoczywa cały ciężar ciała i szybciej się męczę niż normalnie jadąc. W sumie fajnie, bo wreszcie mogę jechać z ogniem w nogach.

W listopadzie - ogólnorozwojówka + dalsze gubienie sadła.

p.s. bieg 7x1/4

rollo

Czwartek, 1 listopada 2012 · Komentarze(0)
Kategoria trenażer
Pogoda beznadziejna, więc rolki dzisiaj
Godzina na symulację porannej pętli.
Przy okazji parę cyrkowych akrobacji typu jazda z jedną ręką na kierownicy (nawet udało mi się napić w czasie jazdy).
Chciałbym na wiosnę umieć kręcić na stojąco - na razie kosmos.

Na napędzie kompaktowym przy kadencji 90 tętna na biegach:
10(najszybszy) - 160bmp
9 - 145
8 - 140
7 i niżej 130 ale zbyt lekko się kręci i rower staje się nerwowy na rolkach.

W czasie kręcenia naszedł mnie taki wniosek, że na tym sprzęcie ćwiczy się wytrzymałość i równowagę. I myślę, że maratony w których się ścigam wygrywa się głównie wytrzymałością - taki ich charakter.

wieczorem: 7x bieg 1/4

czirs, pora się nawodnić.

p.s. znak czasów - kiełbasa z grilla na cmentarzu...
czekam na piwo z kija.

poranna 30stka

Środa, 31 października 2012 · Komentarze(0)
Mgła i duża wilgoć skutecznie ograniczały mi widoczność do kilkunastu metrow.
W Dobrej (na długiej prostej) minął mnie gość, który nie raczył wyłączyć świateł drogowych, przez co zobaczyłem mroczki(-ów)...

Zestaw ubraniowy idealnie "zadziałał" na godzinę w 3st. Teraz w końcu wiem, że jest dobry od -5 do 5 (ale na mały wiatr).

poranna 30stka

Wtorek, 30 października 2012 · Komentarze(4)
I po mrozie na razie.

Liska spotkałem: wyszedł sobie z krzaków i spokojnie poszedł na pole, pełen luzik ;)

Pojawiają się pierwsze usterki roweru: zablokował się tłoczek w zacisku i klocek stale trze o tarczę, kulki w dolnym łożysku sterów zaczynają być kwadratowe, a linka przerzutki do wymiany (z pancerzem).
Same brudne roboty...

Z innej beczki: skonstruowano coś takiego, co nazywa się Wireless Charging Card. W skrócie: ma to ładować bezprzewodowo telefon. Na razie technologia raczkuje ale za niedługo powstanie może coś na kształt hotspotu do ładowania (jakiś obszar przestrzeni np. 5m), gdzie będzie można postawić rower i naładować na raz akumulatory lampek, licznika, mp3, kamery, telefonu... bez odłączania tego wszystkiego i pamiętania co się kończy. Rano biorę rower i wszystko mam na 100%.
Codziennie.
To byłoby przydatne ;)


p.s. wieczorem 30min. biegu z żonką (1b/4mx6)

poranna 30stka

Poniedziałek, 29 października 2012 · Komentarze(3)
Zima dotarła do Szczecina, dobrze że bez śniegu a tylko mrozem.
Wszystko białe, ulice czarne więc się dobrze jechało (zamarzła mi tylko linka do tylnej przerzutki - biegi zmieniały się po 3 sekundach).
Jak -4 to ja na to: 2 długie termokoszulki i bluza i to się na godzinę sprawdza.
Buff tym razem naciągnięty pod sam nos, bezpośredni głęboki wdech takiego powietrza zamraża wszystko od środka.
Najsłabszym ogniwem jak zwykle są stopy (jadąc "grałem na pianinie" i dłonie nie zamarzły); 2 skarpety, ciepła wkładka, ochraniacze ledwo starczyły.
Jak jutro będzie tak samo to wyciągam największe działa na mróz czyli najgrubsze neopreny jakie udało mi się dostać.