piękna pogoda na rower

Niedziela, 28 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, wycieczka
I nastał ten dzień: żona wyciągnęła mnie na rower :)
Zima zaatakowała połowę kraju a w Szczecinie pięknie i słonecznie.

Korzystając z pogody pojechaliśmy na cmentarz.
Na zdjęciu poniżej, w tym miejscu ma chyba większość par pamiątkowe foty, nie zabrakło i nas (a właściwie lepszej połowy) w wersji rowerowej:
kaplica na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie © James77


Gdyby nie tabuny ludzi byłoby bardzo fajnie. Jeździliśmy bocznymi alejkami, gdzie było całkiem miło i spokojnie:
Cmentarz Centralny © James77


Cmentarz Centralny © James77


Cmentarz Centralny © James77


Pojechaliśmy w rejony starych niemieckich grobów do świeżo odrestaurowanego lapidarium. Ciekawe okolice, znalazłem nawet grób (?) głównego architekta Szczecina Wilhelma Mayera o którym pisałem wczoraj:
pomnik Wilhelma Mayera © James77


Wracaliśmy na wieś ścieżkami rowerowymi, za co żona była bardzo wdzięczna i wykazywała chęć na kolejne wycieczki:
ścieżka rowerowa obok Media Markt © James77


p.s. niedziela - dzień ważenia: 82,7kg, tłuszcz: 13,7 - niewielki ale spadek. Idzie w dobrym kierunku. :)

Puszcza Wkrzańska

Sobota, 27 października 2012 · Komentarze(3)
Kategoria 0-50km, wycieczka
Pojechałem do puszczy pojeździć - w sumie bez celu - typowo luźno i dla relaksu.

Ubiór jak wczoraj, który zgodnie z przewidywaniami - starczył na 2 godziny jazdy - do wychłodzenia stóp.

Miałem nawet małą lekcję historii:
wilhelm meyer brucke © James77


Most Wilhelma Mayera z 1927 roku (świeżo odrestaurowany) - jak głosi tablica informacyjna - nazwa nadana na cześć budowniczego Szczecina (zbudował m.in. Hakenterrasse czyli Wały Chrobrego) przez ówczesne bractwa rowerowe. Mayer był założycielem pierwszego zrzeszenia, którego celem było budowa scieżek rowerowych (coś jak prehistoryczny Rowerowy Szczecin).

Jeszcze drobny lansik mojej maszynerii:
bike © James77


ślad może nie imponujący, ale akurat tyle wytrzymałem:

Thank God It's Friday

Piątek, 26 października 2012 · Komentarze(0)
Nareszcie piątek - dzień bez samochodu.
W planach jazda do pracy przez puszczę w okolicach Głębokiego i Gubałówki.

Termometr pokazywał 2 st. więc zamieniłem 2 pary letnich rękawiczek na jesienne + buff do ochrony szyi i uszu. Reszta jak wczoraj.

Wrażenia z nocnej jazdy po lesie... bezcenne. Dobrze znane szlaki nabierają nowych kształtów, a cienie rzucane przez drzewa i krzaki podsuwały na myśl wszystkie leśne sceny z horrorów oglądanych w dzieciństwie :)

Rękawice utrzymały temperaturę przez godzinę, najpierw było uczucie zimna, później ból, by jeszcze później ból minął i było już tylko błogie uczucie... braku czucia. Pierwsze odmrożenie dłoni w tym sezonie (stopy tylko zmarzły).

W lesie ślisko od liści, a piaszczyste odcinki zmrożone. Jednak w miarę sucho. Byłem ciekaw jakie zwierzęta wypatrzę. Były 2 myszki (jedna wdrapała się na drzewo), kot, sarna kiedy podjeżdżałem szutrem Miodową (ok. 10m przed rowerem) i jeszcze coś kiedy wjeżdżałem na polanę harcerską. Przebiegło środkiem, ale to było mignięcie i nie rozpoznałem bestii...

Przejechałem 90% zakładanej trasy. Ostatni odcinek jest na razie technicznie trudny, a zaczęło brakować mi czasu, no i czucia w dłoniach, więc jestem usprawiedliwiony.

Powrót do domu już przez miasto.

howgh

poranne 30

Czwartek, 25 października 2012 · Komentarze(2)
Na 10st. włożyłem ocieplane wiatrochrony + góra jak wczoraj.
Dobrze zrobiłem, bo mżawka skutecznie nasączała mi ubranie.
Jesień pełną gębą - na ulicach (szczególnie tych wiejskich) leży dywan z liści, pada i za ciepło nie jest.

Uśmiałem się za to gdy dostałem "z liścia" mokrym liściem w twarz. Plusk jak na filmach :D


Pokonałem moje dwa podjazdy - stałe 32 przez cały czas - wiedziałem, że to kwestia motywacji...

poranne 30

Środa, 24 października 2012 · Komentarze(2)
Noce wciąż ciepłe, co skutkuje przyjemną jazdą rankiem.
Na 12st biorę krótkie gacie + nogawki. Na górę trzy warstwy: długa koszula termo, zwykła rowerowa i bluza (po zgubieniu kg powinienem napisać spadochron :)) Jest w tym bardzo ciepło.

Jeszcze nie mogę pozbyć się tego specyficznego niepokoju na krajówce (brak pobocza), kiedy widzę że zbliżają się z tyłu światła samochodów. Kiedy są tuż za mną, wyglądają jakby jechały na mnie, jednak za każdym razem przejeżdżają 1-2m obok.
Podświadomie czekam na tego jednego...

poranne 30

Wtorek, 23 października 2012 · Komentarze(0)
Rano 13st - wciąż ciepło. Na tyle, że pojechałem w 3/4 i było b. dobrze.
Przejechałem zjazd do Blankensee i dopiero po rozkładzie dziur zorientowałem się, że jadę inaczej (o 6 do wschodu wciąż daleko - a między wsiami ciemno jak w d...). Straciłem kilka minut. Ale że to wciąż wdrażanie się - to strat nie odnotowano.


Hrmax przy podjeździe nr 1 (Lubieszyn - Dołuje). 50m przed metą (znak na szczycie) spuchłem (zadyszka), nogi nawet nie piekły. Utrzymanie tam 30 moim czołgiem jest na razie ponad moje siły (choć pewnie to kwestia większej motywacji)...

poranne 30

Poniedziałek, 22 października 2012 · Komentarze(0)
Start!
Luźno na początek, bez szaleństw.
Drogowcy zrobili piękny, równy asfalt do samej granicy, nareszcie jedzie się równo i przyjemnie.

Poginam mtb, szosa poszła na rolki.
Ubrałem się za ciepło i spociłem się jak mysz, termometr w przeciwnieństwie do pogodynek - nie kłamie

puszcza raz jeszcze

Niedziela, 21 października 2012 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, wycieczka
Zabawa po starych i nowych terenach z omijaniem żywych przeszkód (sporo ich było).
Prawdopodobie ostatnia taka jazda w tym roku. Od jutra ciemność, mgły, zimno i deszcz...

Za to dzisiaj ciepło i słonecznie.
Tak było:

Podjazd Miodową dla mtb:
Miodowa wer. mtb © James77


Lubię jechać przez ten dziurawy most:
ulubiony most © James77


wojskowe piaski:
na poligonie © James77


Kto się zbiera na wycieczki:
Głębokie - punkt zbiórek szczecińskich rowerzystów © James77


krótki postój na łyk wody:
łyk na szczecińskiej gubałówce © James77


kiera:
moja sterówka © James77


Jedyny mi znany odcinek asfaltu w puszczy wkrzańskiej:
asfalt w lesie © James77


Na trasie:
leśna droga © James77


Jeszcze puszcza:
więcej lasu © James77


Na koniec runda po Głębokim (pełno luda):
dookoła Głębokiego © James77


Powrót...

Sobota, 20 października 2012 · Komentarze(5)
Kategoria 50-100km, wycieczka
Czułem się psychicznie zmęczony rowerowaniem, więc na prawie 3 tygodnie wstawiłem maszynę do garażu, dałem sobie bana na BSa i kurowałem psyche piwem i kubełkami KFC. Słoneczne dni spędzałem z żonką (już nie - dyrem sportowym), robiłem prace domowe i w ogóle byłem przykładnym mężem :)

W wolnym czasie przeczytałem parę książek rowerowych, które nakreśliły mi plan przygotowań na przyszły sezon...
Mam parę pomysłów ćwiczeń na jesień i zimę, do tego sezon 2012 dał mi nowe doświadczenia o jeździe 10kkm rocznie. Nadal, oczywiście zamierzam się ścigać i nawet mam chęć złoić tyłek Trenerowi, no ale jak będzie to się okaże...

O nowych celach napiszę w Sylwestra.
Teraz tylko o głównym - ważyć... 80-81kg (jeszcze 2 lata temu nierealne, dziś wiem, że to tylko; ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz mniej KFC)...
Stan na 20.10.12:
waga: 83,5kg
tłuszcz: 13,8
woda: 59,1
mięśnie: 44,0
Pomiary obarczone jakimś tam błędem, ale ważę się regularnie, w tych samych warunkach i na tym samym urządzeniu. Widzę więc tendencje, a o to tu chodzi.


Dzisiaj było trochę zabawy mtb po puszczy + lans na mieście. Chciałem wybadać jeszcze pewien skrót przez poligon (żeby ominąć odcinek Bezrzecze-Wołczkowo-Głębokie), ale pogubiłem się trochę...
Pogoda na rower jest świetna, dzisiaj było super. Samopoczucie bardzo dobre, rower działa perfekcyjnie. Mam już trasę do ćwiczeń terenowych, mocno interwałową, dosyć zróżnicowaną (z punktem obowiązkowym - podjazdem Miodową) - myślę, że dużo mi da nie tylko przyjemności z jazdy...




na koniec eksperyment montażowy:
&feature=youtu.be

Banan nad wodą

Środa, 3 października 2012 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka, 100-200km
Dzisiaj mało finezyjna trasa, za to z celem - przystań w Rieth.

Fajowo się jechało. Niesamowite, że ciągle słońce jest po mojej stronie :)
Powrót - nowowyguglanym połączeniem Głębokie-Mierzyn. Całkiem niezłe (jeśli nie liczyć dziur). Omijam zfrezowaną krajówkę, na której za dnia roboczego jest sajgon, więc wolę się na niej nie pokazywać.
Po drodze spotykałem samotnych szosowców - więc to tam sobie jeżdżą ;)
Brukowaną ścieżkę rowerową - szczególnie od Pilchowa do Głębokiego radzę omijać szerokim łukiem. Po niemieckich podróżach stałem się bardziej wrażliwy na nieustanne obijanie tyłka krzywymi drogami.

Cel wycieczki:

banan na przystani w Rieth © James77


Ślad trasy: