dom-praca-dom

Środa, 2 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, praca
rano-nic ciekawego
po południu-zabawa na zjazdach w puszczy. Pogłoski o śmierci mojego mtb są mocno przesadzone. ;)

wycieczka do Locknitz

Wtorek, 1 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, wycieczka
Miałem odpocząć po wczorajszych "trudach", ale ta pogoda... :)
Na szybkiego zmodyfikowałem lekko ostatnią wycieczkę do Locknitz, dodając ulubione fragmenty mojej podstawowej pętelki.
Ćwiczeniem (przede wszystkim dyscypliny) była spokojna jazda z pulsem 130-140 do max 150 na podjazdach oraz dalsza "nauka" jazdy z kadencją 80.
Zadanie odrobiłem, przez wolniejszą jazdę nacieszyłem oko widokami, wróciłem zadowolony

Plowen rankiem:
Plowen © James77


Trasa w 99% asfaltowa, z małym brukiem jak wyżej.


Wieczorem szosa przeszła serwis:
- nowy łańcuch (mam nadzieję, że się przyjmie)
- nowy smar w tylnej piaście (kulki jeszcze pożyją - ale już je "czuć")
- czyszczenie kasety i przerzutek

Waga na 1 maja: 85,5kg
w tym: tłuszcz 14,7% (powolny, ale ciągły spadek :)
woda 60,4% (piję jak wielbłąd to i jestem "grubo" nasączony)
mięśnie 44,9% (mały, ale jednak wzrost :)

dom-praca-dom

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, praca
Próba połączenia porannych jazd z dojazdem do pracy.
Na zmianę roweru, odzieży i jakieś ogarnięcie się miałem 5 minut (zaspałem) - wariactwo (I śniadanie na rowerze)
Do pracy - na pełnym gazie przez miasto (droga taka sama jak samochodem) - czas ok.30min
Z pracy - luzik od ronda leppera do Mierzyna przez Jasne Błonia lasem i ścieżkami rowerowymi z bonusem - podjazd szutrem Miodową. W końcu nabiję trochę jazdy w terenie, czas: ok 60min.

poranna jazda wer. 2

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · Komentarze(0)
Za lekko się ubrałem i zmarzłem tu i ówdzie.
Lewa noga i prawa ręka boli po wczorajszym przekopaniu ogrodu...
Więcej grzechów nie pamiętam.
Amen

do Locknitz na banana

Niedziela, 29 kwietnia 2012 · Komentarze(1)
Kategoria 0-50km, wycieczka
Do Locknitz, z pominięciem drogi B104, chciałem jechać od dłuższego czasu. Po przestudiowaniu map znalazłem fajne połączenie, które dzisaj sprawdziłem.

Trasa wyglądała tak:


Jak zwykle, niemiecki szlak rowerowy jest perfekcyjny do jazdy. Nawierzchnia bardzo dobra, tylko przez krótki odcinek płyty jednak tak spasowane, że da się szosą jechać 30km/h. W Plowen zabytkowy bruk, więc trzeba trochę zwolnić, ale za to wioska bardzo zadbana.

Widoki były bardzo ładne, tak że nawet stanąłem trochę się porozglądać.
droga do Hohenfelde © James77


Panorama z telefonu:
okolice Hohenfelde © James77



Z Locknitz przywiozłem fotę, jaką mają chyba wszyscy szosowcy ze Szczecina:
kot z Locknitz © James77


Zjadłem też banana, po czym ruszyłem kierując się znakami do Ramin.
Wyjechałem na moją pętelkę raminową, więc dalej już po znanych asfaltach wróciłem do domu.

Podjazdy 1 i 2 po 31 i 33 :)

Wycieczka i trasa bardzo udana, być może rano będę ją objeżdzał, bo dystans taki sam jaki robię codziennie przed pracą...

krótka pętla po obcych landach

Sobota, 28 kwietnia 2012 · Komentarze(1)
Kategoria 50-100km, wycieczka
Wykorzystując chwilową nieuwagę żony wyskoczyłem szybko po śniadaniu na rower. ;)
Sprawdziłem moją wersję pętli dobieszczyńskiej, a szczególnie dojazd z ominięciem Głębokiego.
Reszta jazdy po NRD z odkrywaniem trochę przypadkiem nowych tras. Fajny wypad, bo mimo jeżdżenia stale w tych okolicach, zobaczyłem parę nowych rzeczy (czyt. nowe skróty, bo pola i lasy wszędzie takie same).

Po tygodniu jestem trochę zmęczony, więc skupiałem się głównie na technice kręcenia i kadencji w zadanym pulsie (takie moje przygotowania na Świnoujście)...


szosą w lesie © James77


poranna jazda wer. 2

Piątek, 27 kwietnia 2012 · Komentarze(0)
Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazywały, że dzisiaj musi być super jazda.
I była. Miałem taką ochotę na szybką jazdę, że wykręciłem mały rekord trasy. :)

Policja dalej łapie cwaniaków. Akurat zaraz za nimi minąłem polaczka, który właśnie jechał na przejście, myśląc że znowu sobie skróci drogę...
Ciekawe czy widział mój uśmiech ;)

Udało mi się ustrzelić sarnę, komórką i w ruchu więc trzeba przymknąć jedno oko i wtedy wszystko widać :D
poranny jogging © James77



Wielu bajkstatowiczów zamieszcza foty kościołów, ja mijam codziennie coś takiego (w Schmagerow):
stary kościół © James77


Nie jest to mój ulubiony widok, ale ze wszystkich jakie widziałem to ten mi się najbardziej podoba.

Wracając do jazdy:
podjazdy 1 i 2 po 28 i 30km/h
prędkości na 3 i 4 z przodu
zauważyłem pewną poprawę w technice pedałowania i nie tylko
samopoczucie: świetne, było bosko.

Za tydzień objazd martonu Czapnika

poranna jazda wer. 2

Czwartek, 26 kwietnia 2012 · Komentarze(2)
nareszcie termometr pokazuje optymalną poranną temperaturę, czyli 9 st.
Jechało się bardzo miło.
Dzisiaj policja niemiecka zablokowała swoim wozem dojazd do przejścia granicznego w Buku i łapała polskich cwaniaków rozjedżających chodnik. Nareszcie!
Mam nadzieję, że paru dostanie porządny, niemiecki mandat, bo stan bruku jest bardzo zły (koleiny i wertepy) i praktycznie nadaje się to do remontu.
W Ramin sarna chodziła po ulicy :) Klimat jak w czołówce z "Przystanku Alaska" tylko tam był łoś...

poranna jazda wer.2

Wtorek, 24 kwietnia 2012 · Komentarze(2)
Po dniu przerwy pora wracać na rower. Myślałem, że będę bardziej zmęczony po imprezie niedzielnej. Widać za mało z siebie dałem. Teraz oceniam że jechałem na jakieś 80-85% możliwości. Praktycznie samotna jazda, przez to brak ciągłej dostawy adrenaliny i skopany start nie wywoływały we mnie chęci do walki.

Dzisiaj piękna pogoda, z lekkim wmordewindem na powrocie sprawiła, że pojechałem drugą wersję swojej pętelki. Chciałbym wprowadzić pewien plan treningowy, żeby bardziej wykorzystać tę godzinę 20, na podciągnięcie się do kolejnego maratonu.
Gryf pokazał co muszę poprawić.

Na pieszym przejściu granicznym minąłem się z polskim burakiem jadącym swym złomem do Polski. Jeleń nie chciał zjechać mi z chodnika, kiedy się spotkaliśmy w połowie drogi. Co za naród... a miałem wziąć kamerę...

Gryf edycja I 2012

Niedziela, 22 kwietnia 2012 · Komentarze(6)
Rano mocno padało i przyznam bez bicia, gdybym nie wpłacił wcześniej kasy to zostałbym w domu (nawet żonka zaczęła mi współczuć losu jaki mnie czeka :)).
Na szczęście przed wyjściem przestało padać, więc już spokojnie pojechałem na miejsce zbiórki.
Byłem dosyć wcześnie, bez pośpiechu załatwiłem wszyskie formalności, przebrałem się i pojechałem rozpoznać teren.
O 11 wszyscy byli gotowi do startu:
przed startem © James77

Sam wyścig przebiegł mi raczej w samotności i to nie dlatego, że wszystkim uciekłem :D Dosyć szybko główna grupa odjechała, a ja nie zdążyłem się do niej przebić. Połknąłem kilku podobnych do mnie, aż utworzył się mini składzik (3 osoby), który próbował jeszcze coś zawalczyć. Niestety jazda na tętnie w okolicach 170 jest dosyć męcząca, więc po ok. 40 minutach musiałem je uspokoić do sensownego pułapu 160. Tamtych odpuściłem, jednak po jakimś czasie znowu "zlepiła" się ekipa (też 3 rowery) i tak zostało nam już walczyć prawie do końca. Na drugim okrążeniu załadowałem sobie żela, który dał mi nową energię. Kolega z grupki odjechał, a ja po dłuższym (niestety) namyśle również zostawiłem drugiego rywala. Próbowałem dojść uciekiniera, ale gość dobrze jechał i już do mety jechaliśy w znacznej odległości.

No i to tyle. 2:45 mocnego wysiłku.

- Organizacyjnie bez zastrzeżeń, najadłem się do oporu. Bufety na trasie skromne, ale dało się złapać wszystko w biegu (przywiozłem na metę pełny bidon i 2 swoje banany), trasa też fajna (mimo denerwującego bruku)
- Kondycyjnie to jednak czeka mnie nabranie więcej siły, bo wytrzymałość mam.
- No i technika, na szosie też trzeba się wykazać refleksem, ale mtb ma jednak większe wymagania (moim zdaniem)

Rower wytrzymał bez problemu, pod koniec łańcuch cicho popiskiwał. Udało mi się ustawić zawieszenie, więc bujanie było mniejsze niż w piątek. Skorzystałem za to z darmowego serwisu i mechanik wyregulował mi obie przerzutki (poprawiając moje błędy), przy okazji sugerując wymianę przedniej (z którą miałem zawsze kłopoty) bo jest wygięta.
Trochę kłopotów sprawiało mi tylne koło, przez zjechany w zimie bieżnik na błotnych odcinkach było dosyć ślisko.

Wyniki:
oficjalny czas: 2:44:08
punkty zdobyte: 506.22
klasyfikacja M3: 11/ 18
klasyfikacja w open: 26/ 56
czyli lipa :( Nie wiem czy te wyniki są miarodajne, szkoda że nie było więcej uczestników.

Pamiątkowa fota:
na trasie... © James77


Rower po wyścigu:
po wyścigu... © James77









Po analizie śladu wychodzi, że:
I koło zrobiłem w ok. 1:17 - 77min. jazdy
II koło w ok. 1:28 - 88min jazdy



Waga rano: 86kg. TO jest moje osiągnięcie. :)