UKS Trygław zorganizował (nieoficjalnie) małą imprezkę dla krókiego pościgania się po małej pętli w Bukowej... Pojechałem, bo lasu miesiąc nie widziałem, a rower po zimie zaczął tu i ówdzie przyrdzewiać. Zabawa była fajna, zaliczyłem nawet glebę :D (i zdobyłem kolejne dziury w kolanie) Przy okazji zweryfikowałem swoje możliwości... napiszę tylko, że jeszcze dużo przede mną :/ Z rowerem coś nie najlepiej bo buja strasznie (a może się już odzwyczaiłem po jeździe na szosie) Staty wzięte na oko, nie było sensu włączać licznika.
Wczorajsza trasa tak mi się spodobała, że dzisiaj ją powtórzyłem. Rano 9 st., wiatru brak, puste drogi... nic tylko jechać :) Czuję i widzę po czasie, że noga daje :) Samopoczucie b. dobre, ciekawe co będzie w niedzielę. Wieczorem UKS Trygław w Puszczy Bukowej organizuje małe zawody na jakiejś pętli. Będę, żeby sobie przypomnieć jak się jeździ na góralu i trochę rozruszać linki :D
p.s. W Grambow fartem przejechałem przez przejazd kolejowy, bo już opuszczał się szlaban. (raczej minus tej trasy).
Wstałem wcześniej to i wyszedłem wcześniej, przez to miałem 20 minut więcej porannej zabawy. Z Bismark skoczyłem do Ramin i tym samym połączyłem obie moje poranne traski. Wiatru w ogóle nie ma, więc we wszystkie strony dobrze się jechało. Rano bolało mnie serce, nie mogłem złapać głębokiego oddechu, ale na rowerze przy pulsie 150 zaczęło mijać, a gdy na pierwszym podjeździe dokręciłem do 175 ból minął i dalej było ok.
Jadąc samochodem do pracy minąłem z 10 rowerzystów (większość w obcisłych i kaskach), ja zacznę od maja...
p.s. na liście startowej Gryfa - mistrz świata w kolarstwie strażaków... dobrze, że nie na moim dystansie :D (kat. wiekowa ta sama) Maraton w M3 jedzie aktualnie...14osób... Radon dalej czeka...
Pora się trochę powysilać - myślę sobie, pojechałem więc na twardszym przełożeniu z kadencją w okolicach 70. Pogoniłem parę saren, po czym z lekkim wmordewindem i pod wschodzące słońce wróciłem. Podjazdy 1, 2 po 23km/h - przepychałem korbę.
Niestety z przyczyn rodzinnych nie mogłem być na objeździe maratonu Gryfa. Po południu pojechałem więc na alternatywną pętlę 30km. Czysta przyjemność jazdy rowerem połączona z sesją foto ;)
Coś mi się wydaje, że dla mtb jestem skończony, szosa to jest to ;) Góral od 2 tygodni stoi i czeka na nowe części a ja nie mam zamiaru się za niego zabrać. Wyjdzie na to, że maraton przejadę na starych linkach i napędzie...
przez naszą amatorsko-koksiarsko-szczecińską ekipę w składzie: przewodniczący Roman i grupa pościgowa: Adam, Eryk, Tomek i ja ;) Start na Głębokim z mastersami, jednak w Dobrej się rozdzielamy i ciśniemy do Lubieszyna. Stamtąd już fajną trasą do Krackow, poczym nawrót i przez Locknitz wpadamy do Grunhof. Tam Adam pokazał perfekcyjną znajomość dziwnych szlaków, którymi poprowadził nas do Blankensee. Powrót częściowo moją stałą poranną trasą więc wiedziałem jak cisnąć kiedy byłem na zmianie ;) To była fajna, szybka jazda z elementami wyścigu i nauczaniem teorii przez Romana, który jeszcze robił swój trening. Mogłem więc przyjrzeć się i wypytać o parę nurtujących mnie kwestii typu: Roman, ale jak być jeszcze szybszym? :)) Niestety po drodze zgubiliśmy Eryka, to był nie jego dzień (mam nadzieję, że następnym razem nie odmówi). Pogoda dopisała, w ogóle nie było wiatru... Udało mi się nawet porobić parę fot:
Ledwo wstałem, dopiero kawa mnie rozbudziła. Cały tydzień miał wilgotne poranki i szosa jest ubłocona. Czeka mnie kolejne czyszczenie i regulacja przed sobotnim "najazdem". Jutro za to zapowadają prawdziwie wiosenną pogodę. Będzie super. :)
nareszcie... +6 i jasno przed szóstą... Dzisiaj fajna jazda była; przegoniłem kilka saren, pozdrowiłem czaplę a za ogrodem domu przywitałem dzika... W sobotę szykuje się większy koksowy wypad do NRD, więc pora zbierać siły...
Pod koniec dnia wskoczyłem na szosę pociąć niemiecki asfalt. Tym razem zrobiłem drobną modyfikację swojej pętli i z Bismark pojechałem do Ramin. Nowa droga ze ścieżką rowerową do Linken jest genialna, muszę częściej tam jeździć. Generalnie lubię te niemieckie wiochy, lubię sobie pooglądać te czyste, zadbane gospodarstwa, lubię sobie poużywać dobrych dróg, z minimalnym ruchem... I w ogóle pojeździć tam bezstresowo... czysty relaks :)